Oblivion
Jakiś czas temu marnowałem się przy Oblivionie. W wersji Game of the Year, z dodatkami Shivering Isles, Knights of the Nine i jakimiś małymi pierdołami w stylu zbroi dla konia.
Czwarta część serii TES zebrała worek nagród i wyróżnień, średnia ocen utrzymuje się koło 90%, ale czy rzeczywiście jest taka dobra?
Zgadliście – nie jest.
Gdy po pozbyciu się gry kasowałem sejwy, licznik na najaktualniejszym powiedział mi, że grałem w nią aż 93 godziny (z czego tak naprawdę grałem z 30, bo gra jest na tyle durna, żeby zliczać czas, który upływa gdy jest spauzowana). Śmiem wątpić, że wszystkim recenzentom chciało się przechodzić calutką grę (a na to potrzeba pewnie nie mniej niż 80 godzin) przed sporządzeniem krytyki i przez to oceny są tak wysokie.
Pierwsze 10 godzin zachwyca ogromem świata, ilością ścieżek do obrania, grafiką czy fizyką świata gry.
Później na wierzch wychodzi dzikie stado absurdów, bugów, niedopatrzeń czy po prostu głupich rozwiązań, które zabijają tę grę.
Dla przykładu: nasz ludek nosi w plecaku 5 młotów bojowych i dwa zestawy ciężkiej zbroi i wszystko jest ok. Można wykonywać 10 metrowe skoki, sprintować strzelając z łuku do trolli i jednocześnie rzucać jakieś zaklęcia, ale gdy tylko weźmiemy do ekwipunku truskawkę (i tym samym przekroczymy pojemność bagażu) stajemy jak wryci.
Innym razem, gdy siedząc w barze podniesiemy np. widelec czy kufel (tylko podniesiemy, nawet nie wsadzając do ekwipunku), znikąd wyskakuje strażnik krzyczący coś w stylu “You law-breaker! Pay with your BLOOD!”.
Do wersji na pc powstały już fanowskie mody, które takie głupotki zwalczają, ale gra powinna być w miarę dobra bez pomocy grających.
Inną bolączką Obliviona są straszne uproszczenia w stosunku do poprzedniej części cyklu.
I tak, w ‘Morku’ na swoją postać mogliśmy założyć normalne ubranie, później zbroję (w tym osobno lewe i prawe rękawice i naramienniki, których tu w ogóle nie ma), i jeszcze na to wszystko jakąś szatę. Niby drobiazg, a cieszył.
Rodzajów ekwipunku też jest mniej – jedyną bronią dystansową jest tu łuk, poprzednio mieliśmy łuki, kusze, shurikeny, noże do rzucania i pewnie jeszcze coś, czego nie mogę sobie przypomnieć.
To, że łuki w Oblivionie są praktycznie bezużyteczne można pominąć, ale już to, że autorzy nie zrobili hitboxów (strzał w głowę jest tak samo śmiertelny jak w kolano czy nadgarstek), bo gracze lubią jak ich postacie nie noszą hełmów, jest po prostu kiepskie.

Osią gry są oczywiście questy, w liczbie siedmiu milionów. Niektóre są przyjemne – np. wejście przez obraz do świata stworzonego przez malarza i walka z kolorowymi trollami za pomocą terpentyny, ale większość sprowadza się do tego samego, szczególnie gdy bawimy się w Gildię Wojowników:
‘Trzy miesiące temu mój brat poszedł do jaskini i jeszcze nie wrócił. Zobacz czy wszystko jest ok, błagam. Dostaniesz gówniany miecz i 50 monet w nagrodę.’
I takich questów mamy multum. Inne sprowadzają się do szpiegowania kogoś dokoła kościoła, czy przyniesienia ulubionej patelni z drugiego końca świata.
Sporo się tu walczy, a system walki leży i kwiczy – polega głównie na bieganiu dookoła przeciwnika i napieprzania na zmianę w blok i atak.
Gra wygląda całkiem nieźle (oczywiście gorzej niż na dopasionym pc i odrobinę lepiej niż na x360), choć nie jest to żadna rewelacja, ani tym bardziej rewolucja. Wszystko sprowadza się do przesadzonego oświetlania każdego przedmiotu, sporego zasięgu widzenia (chociaż różne rzeczy lubią nam wyskakiwać przed nosem) i jakiegoś zupełnie niepotrzebnego HDR lighting. Oprócz tego mamy okropne tekstury w niskich rozdzielczościach i cienie rodem z poprzedniej generacji. Brzydkie są też twarze postaci (wyglądają jak wygenerowane losowo.. ciekawe czemu?), podobnie jak nasz hiroł, przy tworzeniu którego trzeba posiedzieć z 5 godzin, taki zaawansowany edytor facjat dostaliśmy.
O fizyce, która pozwala nam robić ‘naughty stuff’ ze zwłokami nie wspominam.
Ładnie (nawet podejrzanie ładnie) za to wygląda niebo nocą, a niektóre bronie i zbroje mają ciekawy design.
Przez cały czas gra jakaś mdława muzyka, która lubi się przy starciach z różnymi maszkarami (np z… krabem!) zmieniać w coś mega epic, z Johnem Williamsem, Chórem Aleksandrowa i przynajmniej dwoma orkiestrami.
Na szczęście można ją wyciszyć. Tak samo jak głosy – chyba z 6 wariantów na jakieś kosmiczne tysiące npców.
Konkludując – Oblivion jest słaby, a mógłby być dobry, gdyby wyszedł miesiąc później/magicy od gier mniej się obijali.
Jak grę ocenia pan Moore?

Filed under: gierki | 6 Comments
Tags: oblivion

Dobry tekst. Grałem kiedyś u znajomego i Oblivion mnie zachwycił, zresztą kolega też po skończeniu był z gry zadowolony. Nie mniej te argumenty, które wymieniłeś rzucają dużą skazę na produkt i są doskonałym wypełnieniem do owych ochachowych recenzji redaktorów branżowych. Czyli jaką ocenę dałbyś Oblivionowi w skali 1-10?
cztery? może z jakimś plusem małym
i D od Piotra
Nienawidzę tej gry, z całego serca jej nienawidzę. Wolałbym już ponowie przejść Zeldę II, niż grać w ten “hicior” od Bethesdy…
ja też nienawidzę tej… serii (a co się będę ograniczał!), choć wierzę że fallout 3 bedzie lpeszy, oby ;/
Oblivion to straszna nedza, pieknie opisales wady… Gra jest schematyczna, nudna i rociagnieta na cholera wie co, hype zrobil z niej epicka powiesc, a jest zaledwie nowela o rybaku z mieczem. Kiepskie i nudne.
pozdrawiam
tu troche przesadziłeś :P nie bede wymieniał wszystkiego ale np ten system walk: jak jesteś wyszkolony w ostrzach to mozesz np zrobic rozbrajający atak w bok i przeciwnik leci na ciebie z pięściami i takie tam inne… ale niektore rzeczy co tu napisałeś są prawdziwe xD