Lego Człowiek Nietoperz
Na samym wstępie muszę powiedzieć, że mam słabość do klockowych gier wydawanych przez Traveller’s Tales
Nad obiema częściami Lego Star Wars zarwałem sporo nocy, przy Indym zjadłem ze cztery kartony pizzy. I gdy już myślałem, że w materii gier na licencji przerobionych na klocki nic się nie da zdziałać, dowiedziałem się o Batmanie.
Ludzie z Tt wprowadzili w sprawdzony schemat rozgrywki uniwersum Batmana. To wciąż lekka gierka, idealna dla dwóch osób siedzących obok siebie na kanapie (trybu online zabrakło, ale i tak chyba nikt by się w coś takiego nie bawił), która podpasuje też tym, co lubią lizać ściany i zbierać wszystko co się da. A do zbierania jest sporo, ale o tym później.
Od razu powiem, że gra o Nietoperzu jest najlepszą ze wszystkich czterech do tej pory wydanych – twórcy nie musieli się ściśle trzymać filmów, mieli do dyspozycji całe uniwersum i zrobili z niego świetny użytek. Z jednej strony batjaskinia z obowiązkowym składem Batman, Robin i Alfred, poza nimi pokazuje się też Nightwing, Batgirl czy Bruce Wayne tłukący wszystkich teczką. Po drugiej stronie Azyl Akham z oczywistymi oczywistościami w postaci Jokera, Riddlera, Pingwina czy Two-Face’a, ale też mniej znane (przynajmniej mi i pewnie innym osobom które Batmana znają głównie z dużego ekranu) jak Clayface czy Killer Croc. I oczywiście od groma generic bad-guyów.
Poziomów jest 15, po 5 na każdy z 3 aktów. Poziomy w każdym z nich są połączone jakąś tam fabułką – na
każdy akt przypada główny zły (odpowiednio Riddler z Two-Facem, Pingwin i Joker) i paru jego koleżków, których oczywiście trzeba w boss fightach pokonać. Te oczywiście polegają na odnalezieniu czułego punku, pociągnięciu wajchy, tłuczeniu po buzi i tak w kółko.
Po jakimś czasie uzyskujemy dostęp do Arkahm, gdzie każdy z 15 leveli możemy zobaczyć z perspektywy złych. W sumie 30 różnych poziomów, każdy na paręnaście/dziesiąt minut grania. I zbierania towaru – 10 ‘minikitów’, czyli skrzyneczek z których później składa się jakieś batmobile, 1 powerbrick, czyli apgrejd batstroju (szybsze batarangi YEAH) albo mnożniki ‘pieniążków’, których na każdym poziomie są kosmiczne ilości.
Wzorem klockowych Wojen pojawiają się sekcje z pojazdami – latane, jeżdżone i pływane. Z Indy’ego wyciągnięto trochę ciekawszy system walki z rzutami (Bane łamie kręgosłupy, Poison Ivy daje buzi, Joker traktuje wrogów brzęczykiem na łapie, normalka).
Wciąż jest sporo kooperacyjnych motywów z przyciskami, windami i wykorzystaniem specjalnych zdolności każdego ludka, ale więcej tutaj mordobicia. Nie żebym narzekał, ale jakby proporcje były odwrotne, byłoby jeszcze lepiej.
W kwestii oprawy oczywiście cudów nie ma, ot solidne rzemiosło. Ludki wyglądają tak, jak mają wyglądać, poziomy mają mocno komiksowy dizajn.
Na wii i ps2 wygląda to równie dobrze, oczywiście w niższych rozdzielczościach. I podobno bez takiej ładnej, next-genowej wody.
Udźwiękowienie wypada lepiej, jest znany theme z filmów i nieprzeszkadzająca muzyka w tle.
Odgłosy bijatyk brzmią jak z jakiegoś starego filmu o karate, czyli bardzo in plus.
Jeśli potrzebujesz:
- lekkiej gry, do wyluzowania po jakimś hc tytule dla Koreańczyków
- czegoś do kanapowego co-opa
- gierki dla młodszego rodzeństwa, w którą też byś pograł
- kolejnej rzeczy z Batmanem na półkę
- niedocenionej gry, granie w którą sprawia, że jesteś jeszcze bardziej indi
to Batman daje radę.
Filed under: gierki, komiks | 3 Comments
Tags: batman, co-op, DS, lego, lego batman, pc, ps2, ps3, psp, wii, xbox360



Obowiązkowy zakup. Wersję na DSa już ograłem, niedługo przyjdzie czas na duże konsole. Ale najpierw Web of Shadows.
pffff. spiderman jest dla dzieci.
spiderman is gay!!! Batman FTW!!!