Engardu numer pierwszy
Jak wszyscy dobrze wiemy, w Polsce w końcu zaczął się rozwijać rynek gier video. LBP jest reklamowane chyba wszędzie gdzie się da, konsole i gry na nie są dostępne w praktycznie każdym sklepie z elektroniką lub empiko-podobnym czymś. Gry zaczęły też tanieć, jeszcze nie tak dawno temu nowa gra miała cenę rekomendowaną koło 240zł, teraz nowości pojawiają się w sklepach w cenach pokroju 170-190zł.
Niedługo będziemy tu mieli drugą Amerykę. Albo Irlandię.
Równolegle z konsolami, oczywiście rozwija się prasa im poświęcona. Neo+ i PsxE utrzymują mocną pozycję od jakichś 10 lat, w międzyczasie upadła masa tworów poświęconych konkretnej platformie. Click i Play przerzuciły się na gry na PC, choć jakiś czas temu wyszły pojedyncze numery pism komputerowych poświęcone grom video.
Na Poznań Game Arena premierę miał pierwszy numer Engarde, stricte konsoloweg pisma ‘kierowanego do dojrzałego odbiorcy’. 10zł za 70 stron. Trochę drogo, ale cóż, widocznie tak musi być.
W środku 28 recenzji gier z jesiennego wysypu, zapowiedzi nowych gierek, kącik onlajnu i videosportu, trochę publicystyki (o jedzeniu w Japonii, horrorze w Dead Space i rozwoju EA, od biedy można poczytać), test joysticka do x360 i komiks Bears of War, o którym później.
Recenzje, czyli główny powód kupowania prasy growej, nawet mnie zaskoczyły. Gry z wielkim hajpem (jak LBP, Fable2, Gears2 czy Resistance, również 2) nie są wcale oceniane tak wysoko. Widać, że autorzy (których jest aż 3) jeszcze nie dostają w łapę od wielkich korporacji, grają na swoim sprzęcie w gry, które pewnie sami kupili. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Po lekturze paru tekstów widać, że w dziennikarzach jest sporo zapału i chęci do pisania, z różnym skutkiem. I masą okropnych błędów, rzeczowych jak np. ‘Stairway to Heaven zespołu Deep Purple’ z recenzji nowego Guitar Hero (może to taka głęboka ironia, której nie załapałem) i stylistycznych, których już nie chce mi się szukać.
Może po jakimś czasie (wydawca odgraża się, że będą następne numery, nawet roczna prenumerata jest!) coś z nich wyrośnie.
O pomstę do nieba woła wykonanie magazynu – papier jest słaby i śmierdzi. Layout każdej recenzji jest taki sam – dwa bloki z malutkimi zdjęciami z gier, pod nimi jakiś cień zrobiony Photoshopem, cała strona albo zupełnie biała, albo praktycznie nieczytelna, z jakimiś dziwnymi, losowo ułożonymi grafikami w tle.
I wszędzie dokładnie taki sam, absolutnie odpychający Times New Roman. Oceniaczka (a raczej jeden obrazek z oceną w skali 1-10) pamięta chyba jeszcze wczesne podrygi CD-Action, lub jemu podobnych.
Średnia okładka nie ratuje reszty magazynu – planeta różnego stuffu z LBP to dobry motyw na okładkę, ale już chaotycznie poukładane, nudne i niedopasowane do siebie napisy nie są takie fajne. Podobnie jak biały kwadrat informujący nas o występowaniu Misiów Wojny w czasopiśmie.
Miało być o komiksie – najładniejsze, co można zobaczyć w Engarde. Może nie jest super śmieszny, ale to bardzo pozytywny akcent, każde growe wydawnictwo musi mieć swój komiks
Jednym słowem – jak brakuje Ci czegoś do czytania, masz 10zł na zbyciu, a mocno prymitywna oprawa nie sprawia Ci bólu, to można kupić.
Filed under: gierki | 2 Comments
Tags: Bears of War, cd-action, engarde, gry video, neo plus, prasa, psx extreme, śledziu

nie wiem jak z resztą ale grafika od układu strony to potrzebują na gwałt.
widziałem dzis nowy numer, jest juz lepiej choc dalej daleko od reszty ale chłopaki sie starają. tylko oceny dziwne.